ostatni z 3ką z przodu ... Hello New Year!

                                                                                               


                                                                                                      Postanowienia noworoczne na 2019 rok? 
Brak postanowień na najbliższe 12 miesięcy.

Carpe diem w ostatnim roku przed 40tką! 

 


 Każdego roku, z początkiem nowego robiłam plan i listę noworocznych postanowień. Ten zatytułowałam "żadnych postanowień, żadnych diet, żadnych ograniczeń". W ostatnim dla mnie roku z trójką z przodu postanowiłam spędzić ten czas bez planu, lekko, swobodnie, bez spinki. Ot, taki kryzys wieku średniego ;-) Życie jednak pisze swoje scenariusze....

W nowy rok weszłam z mega pozytywną energią. Nie pamiętam kiedy ostatnio podczas Sylwestra towarzyszył mi tak fantastyczny nastrój. Nigdy nie przepadałam za tym dniem. Kiedy inni cieszyli się na myśl 31.12. ja nienawidziłam tej daty! Na myśl zorganizowanego balu i wyjścia w sylwestrowej kreacji miałam odruch wymiotny. Powód? Znowu nie mam butów odpowiednich do okazji. Znowu kombinuj kobieto żeby "jakoś" to wyszło. Żeby nie przypominać klauna który pomylił imprezy. O zgrozo, żeby mnie nie pomylono z klaunem który przyszedł jako animator wieczoru. Nawet podczas domówek nie byłam do końca szczęśliwa. Bo kiedy wszyscy na bosaka tak podskakiwali w rytm muzyki - ja zawsze zakładałam przyniesione ze sobą kapcie! Ale ten sylwester był wyjątkowy. Spędziłam go u taty. Nie myślałam o niczym innym tylko o tym jak dawno go nie odwiedzałam. Cieszyłam się z czasu z rodziną, z czasu wolnego od pracy. Ostatnie półrocze było dla mnie zawodowo bardzo aktywnym czasem, dlatego cieszyłam się z każdej sekundy którą mogłam wykorzystać na wszystko inne niż praca. W Nowy Rok optymizm mnie nie opuszczał. Nawet wczoraj, pierwszy dzień powrotu do pracy po długim weekendzie przyniósł pozytywne emocje. Do dziś. Bo przecież życie pisze swoje scenariusze. Okazuje się że zamiast roku bez planu na pełnej petardzie będzie to rok z przytupem wg scenariusza który zaplanował mi los....
Powrót do domu i nagle bach! Ni z gruszki, ni z pietruszki ogromny ból całej operowanej nogi. Co przyniesie jutro? Oby ulgę w bólu. Jedno jest pewne, punkt "żadnej diety" mogę już wykreślić z mojej listy NIEpostanowień. W moim przypadku ten numer nie przejdzie. Każdy kilogram+ niesie ze sobą takie konsekwencje jak dziś. Zatem jak obyczaj każe stary...dnia 3 stycznia biorę długopis i wykreślam jedno z noworocznych postanowień. 

Wierzę jednak, że będzie to dobry rok ...POMIMO ŻE 




Komentarze

  1. Ojej Kasiu przykro mi, że tak się stało. Mam nadzieję, że ból już Cię opuścił. Starym zwyczajem życzę, by w nowym roku nigdy nie opuścił Cię optymizm, by Twój uroczy uśmiech zawsze gościł na Twojej pięknej twarzyczce. Wiele szczęścia, miłości i spokoju:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa. Trzeba wyciągnąć też plusy z zaistniałej sytuacji. Traktuję to jak lekcję pokory. Zapomniałam jak można cieszyć się ze spacerów, dnia bez bólu. To taki pstryczek w nos od losu, który na początku roku złożył mi życzenia "Hej, korzystaj z życia, bo jeszcze dam ci popalić" Na szczęście ból minął a ja wróciłam do formy i pisania :-)
      Szczęśliwego Nowego Roku i szybkiej wiosny w ogrodzie blogchwila :-)

      Usuń

Publikowanie komentarza